Miesiączka a pigułka antykoncepcyjna

Krwawienie pojawiające się w czasie stosowania pigułek antykoncepcyjnych to nie miesiączka, tylko krwawienie z odstawienia. Dlaczego się pojawia i czy stosując antykoncepcję hormonalną trzeba mieć „miesiączkę”?

Co to jest „krwawienie z odstawienia”?⠀

To krwawienie, które pojawia się podczas brania dwuskładnikowych tabletek antykoncepcyjnych i występuje albo w momencie przerwy (gdy nie bierzesz tabletek między jednym opakowaniem a drugim) albo wtedy, kiedy bierzesz tabletki placebo, czyli bez hormonów (często mają jakiś inny kolor, albo są wyróżnione graficznie na opakowaniu).

Spadek poziomu progesteronu (który był wcześniej dostarczany w tabletkach) towarzyszący odstawieniu/braniu „pustych” tabletek jest dla organizmu sygnałem: „nie ma ciąży”. Błona śluzowa macicy (endometrium) zaczyna więc się złuszczać – stąd krwawienie.

Tabletki antykoncepcyjne hamują owulację. M.in. z tego względu wyściółka, która podczas stosowania antykoncepcji pojawia się w macicy jest innego rodzaju niż podczas normalnego cyklu. Nie jest tak obfita i złożona, bo nie przygotowuje się na przyjęcie jajeczka. Jej struktura jest dużo cieńsza – to z tego powodu krwawienie z odstawienia jest zazwyczaj krótsze i mniej obfite niż miesiączka. W związku z tym warto mieć na uwadze, że wbrew temu co czasami można usłyszeć czy przeczytać, tabletki antykoncepcyjne nie zmniejszają obfitych miesiączek. Bo zamiast menstruacji wprowadzają zupełnie nowy byt. Którego – uwaga, uwaga – wcale nie musi być.

Krwawienie nieobowiązkowe

Z krwawienia z odstawienia można zrezygnować. Wystarczy nie robić przerwy/nie brać „pustych” pigułek. I można było z niego zrezygnować jeszcze w latach 50., kiedy pigułka powstawała. Jednak podczas prac nad nią Gregory Pincus zasugerował, że tabletkę powinno się brać w rytmie – 20 dni + 5 dni przerwy. Po to, aby pojawiające się krwawienie z odstawienia było potwierdzeniem dla kobiet, z grupy badawczej, że nie są w ciąży. (Co w sumie brzmi całkiem sensownie). Wbrew powszechnej opinii to nie kościół był pierwszym powodem ku temu, aby zostawić „okres” podczas korzystania z antykoncepcji. Jak pisze Rachel E. Gross, autorka artykułu na ten temat dla New York Timesa, na arenę wszedł później.

A sami twórcy pigułki (a dokładnie John Rock), aby złagodzić oburzenie Watykanu przekonywali, że antykoncepcja hormonalna jest niczym innym, jak tylko naukowym przedłużeniem metody kalendarzykowej. I że nie zaburza menstruacji 🙈 Takie tam, lekkie naciąganko. Ku chwale nauki. Papież pozostał nie wzruszony na takie argumenty. Ale kobiety i tak szturmem ruszyły po opakowania pigułek, które miały im wreszcie zapewnić kontrolę nad własną płodnością. I jak mówią „reszta jest historią”.

Rekomendowane artykuły